14/05/2026
Muszę się odciąć od facebook`a. Kolejna "nadgorliwa" klientka od miesiąca nie daje mi spokoju: "Panie, a masz Pan coś z bursztynem? Hę?" "A kiedy będziesz miał Pan coś z bursztynem?" No bursztyn i bursztyn. Budzę się rano, patrzę na wiadomości a tam: "Bursztyn?"
kładę się spać: "Kiedy bursztyn" Już tak mi do głowy to weszło że nie mogłem patrzeć na nic co przypomina bursztyn. Siadałem wieczorami w koncie swojej pracowni i szlochałem jak dziecko. Mało osób wie, ale obrabianie bursztynu to oddzielna branża. Po pracy z tą przeterminowaną, sośnią wydzieliną, trzeba odkurzać całą pracownie z drobniutkiego pyłu. No chyba, ze masz dobry sprzęt- ja nie mam. No i gdy tak sobie siedziałem zapłakany w tej pracowni, skończyły mi się chusteczki. Gil z nosa wisiał mi po pas, więc szukam w szufladzie kolejnej paczki, gdy nagle moje opuchnięte oczy trafiają na coś o czym już dawno zapomniałem. 3 lata temu, na początku swojej kariery zakupiłem taki jeden bursztynek. Kiedy zacząłem go obrabiać (a był to mój pierwszy bursztyn), moja pracownia mieściła się w moim mieszkaniu. Narobiłem wtedy takiego syfu, że do dziś znajduję jeszcze ślady tamtego projektu. Myślę sobie: Pokażę tej... kochanej klientce na co mnie stać. Nie będzie mnie tu.... motywować. No i proszę bardzo oto efekt.
A prawda jest taka, że mam bardzo fajna klientkę, która zmotywowała mnie do odkopania starego projektu sprzed 3 lat. Bursztyn przeleżał w szufladzie i czekał aż będę miał więcej doświadczenia. Leżał 50mln lat w ziemi, to mógł poleżeć jeszcze 3 aż nauczę się go doceniać.
Jeszcze na koniec dodam że znajduje się w nim sporo materii organicznej i wydaje mi się że nawet widziałem muchę, albo innego gieza. Razem z zawieszką ma 10,5cm długości i jest na sprzedaż więc zapraszam osoby chętne na priv. Opowiem więcej 🙂