07/06/2020
Wkurzone czy zmęczone? W sumie nie do końca wiemy, jakie bardziej czujemy się jako kobiety, klientki, artystki, osoby zajmujące się branżą mody i choć w minimalnym stopniu interesujące się tym, co dzieje się na świecie.
Mamy dość mówienia nam na szkoleniach luksusowych marek kosmetycznych, które w mediach społecznościowych piszą piękne słowa o prawach kobiet i zmieniają profilówki na coraz to nowsze naklejki, że mamy sprawiać, by kobiety czuły się warte tyle ile szminka, którą są w stanie kupić. Mamy dość firm z branży mody, beauty, agencji PRowych z feminstycznymi hasłami na sztandarach, gdzie w trakcie pracy wychodziłyśmy do kibla, żeby się jakoś uspokoić (ale nie wypłakać, bo wtedy spłynąłby makijaż). I galerii handlowych, które z okazji Dnia Ziemi postanowiły podświetlić się na zielono.
Mamy dość prestiżowych magazynów mody piszących o równości i wolności, podczas gdy hermetyczne środowisko osób skupionych wokół nich odrzuca wszystko to, co wychodzi poza ich schematy myślowe i ocenia sztukę pod kątem rozpoznawalności nazwiska artysty. W ostatnim numerze jednego z takich pism pod reklamą sukienki widnieje napis „pokaż swoje szerokie horyzonty”. Życzyłybyśmy sobie, aby osoby, które piszą takie rzeczy, najpierw same spróbowały poszerzyć swoje horyzonty, bo póki co kończą się one na granicach warszawskiego Mokotowa. Czytając niektóre tendencyjne artykuły, zastanawiamy się, czy są one kpiną z czytelniczek, niewiarą w ich możliwości intelektualne, czy może zwyczajnym brakiem kompetencji ich autorów. I wiecie co, jest nam przykro, że znamy tylu fantastycznych malarzy, fotografów, projektantów mody, historyków sztuki, dziennikarzy, którzy robią kawę w Starbucksie, zamiast dzielić się ze światem pięknem i swoją ogromną wiedzą. Czy na tym polega ta cała równość?
Mamy dość influencerek, które jednego dnia mówią o modzie zrównoważonej, a drugiego bez cienia żenady reklamują ubrania z sieciówek. Instagramerek, które piszą o oryginalności, autentyczności i wspieraniu polskiej kultury pod zdjęciami zerżniętymi z Pinteresta z hasztagiem .
Życzyłybyśmy sobie świata, w którym słowa, że coś zostało uszyte w Polsce, oznaczają, że zostało to uszyte w Polsce. Świata, w którym wyrażanie niezgody na zastaną rzeczywistość budzi jakąś refleksję, a nie jest nazywane hejtem, przez co usiłuje się wzbudzić poczucie winy w ofiarach i osobach potrafiących samodzielnie myśleć.
Moda to fantastyczna dziedzina sztuki. Wierzymy, że może być dla każdego, bez względu na status społeczny i majątkowy czy rozmiar ubrania. Że może wpływać pozytywnie na psychikę kobiet i nie ingerować negatywnie w środowisko naturalne. Taka jest w naszych głowach, taką znamy i taką staramy się tworzyć. Nie tolerujemy innej i nie będziemy milczeć, widząc, co dzieje się z nią w Polsce. Nawet kosztem braku hajsu, mniejszej liczby zleceń, lajków, węższego grona sympatyków i przypinania nam łatki hejterek, atencjuszek, skandalistek i prowokatorek.
Zdjęcia: Znak Rozpoznawczy