30/09/2026
Wrzesień był dla mnie, zresztą jak zawsze, bardzo emocjonalny. Ciężki dla mnie jest to ‚początek’, kiedy jak zwykle bardzo buntuje się nadchodzącą i nieuchronną zmianą.
Ten był bardzo emocjonalny, bo od początku dały mi w kość zmiany w placówce u syneczka, ale później jakoś już było.
Nie zawsze idealnie, ale zawsze się staram. Autentycznie.
W BeeYou poczułam Akwamaryn i zrobiłam z niego masę pięknych naszyjników. Na przekór jakby, bo przecież taki błękit na sezon jesień-zima? A tak, właśnie że tak. I Wy też go poczułyście. Za co jak zwykle jestem wdzięczna.
Poczułam też perły, ale to już oczywistość.
Starałam się nie zwariować.
Jadłam lody (ale też trenowałam) i robiłam racuchy.
Piłam sporo kawy.
Byłam zmęczona i nie wstawałam na treningi. Odpuszczałam sobie i byłam dla siebie wyrozumiała.
Kupowałam kwiaty, a jakże!
Robiłam ciepłe śniadanka dzieciom, by było im milej w brzuszkach i dawałam im płatki z zimnym mlekiem (bo taki balans to balans).
Byłam bardzo dużo w pracy, ale kiedy w niej nie byłam to spędzałam czas. Przyszedł czas, że usiadłam z moją nastolatką przy książkach.
Wielokrotnie przegrałam w eurobiznes, ale raz wygrałam (!). Zrobiłam masę pięknej biżuterii i miałam szczęście w oczach. 🐝