16/01/2026
Drodzy rodzice, czy pamiętacie śnieżne zimy swojego dzieciństwa? Hałdy śniegu, pękające z zimna kaloryfery, śnieżne nawałnice? Powroty ze szkoły pieszo poprzez masy śnieżnego błota....w kurtkach wcale nie puchowych i butach wcale nie z goretexu? ;) Wojny na śnieżki, budowa igloo w środku miasta, niebezpieczne zjazdy z górek, dziesiątki dzieci na sankach i łyżywach wszędzie gdzie się da....zjadanie sopli lodu i śniegu garściami.....bieganie na dworze bez rękawiczek przy -10! Czasy dobrej , swobodnej zabawy, radosnych błyszczących oczu, czerwonych polików. Przeżyliście i mieliści się dobrze :) Hartowaliście ciało i ducha. Dajcie taki czas Waszym Pociechom!
Drodzy rodzice,
piszę do Was w imieniu swoim, ale pewnie podpisze się pod tym większość edukatorów przyrodniczych w Polsce jak i nauczycieli.
Zima z mrozem i śniegiem, to w ostatnich latach rzadkość. Jeśli Wasze dzieci mają po 6-7 lat, to mają prawo nie znać czerwonych od mrozu policzków, zadyszki wywołanej wbieganiem pod górkę z sankami, przemokniętych rękawiczek suszących się na kaloryferze, bo takie zimy zdarzają się raz na kilka lat. Właśnie mamy to szczęście, i za oknem panują warunki idealne do bycia dzieckiem.
Problem w tym, że chyba część z Was zapomniała jakie to wspaniałe uczucie bawić się na śniegu i mrozie. Wyglądam za okno i widzę wielki park, w parku górka, na której kiedyś stało się w długiej kolejce aby zjechać na sankach, teraz nie ma nikogo. Mieszkamy w takim fajnym miejscu na ziemii, gdzie zima bywa prawdziwą śnieżną i piękną porą a lato jest gorące i słoneczne. Nasze dzieciaki powinny doznawać wszystkich pór roku, powinny mieć możliwość spędzania czasu na dworze bez względu na pogodę w ubraniach, które ochronią je przed niekorzystnymi warunkami.
Brak zaufania do dzieci, że sobie nie poradzą, który jak mniemam jest często przyczyną rezygnacji w wielu wartościowych aktywnościach rozszerza się na brak zaufania wobec osób, które, wybaczcie, ale znają się na dzieciach i mają o wiele większe doświadczenie w działaniach pedagogicznych, czyli na nauczycieli.
Pracuję z nauczycielami od 13 lat i najczęstszym tematem budzącym emocje jesteście wy drodzy rodzice. Sporo się zmieniło w polskiej edukacji, gdzie panem i władcą stał się rodzic, a konkretnie największy krzykacz i pieniacz znany z występów na szkolnych wywiadówkach, który żąda i wymaga nie mając pojęcia o pracy i realiach pedagogów, Nauczyciele bez względu na wiek i staż pracy nieustannie są pouczani, zastraszani i deprecjonowani w swoich kompetencjach. Uwaga o zachowaniu dziecka jest sygnałem do reagowania i rozwiązywania problemów a nie ubliżaniem Wam i dziecku.
Nic dziwnego, że coraz częściej zimowe zajęcia takie jak np moje Leśne Bandy są zima odwoływane pomimo deklaracji co do obecności grupy na wszystkich spotkaniach cyklu. Dla nas edukatorów to duży problem, bo zwyczajnie kiedy robi się chłodno tracimy pracę z dnia na dzień, mimo, że w naszej ocenie popartej doświadczeniem nie ma przeciwwskazań do odwoływania zajęć. No więc wysyłacie drodzy rodzice smsy i maile do nauczycieli, że te zajęcia to jednak zły pomysł, bo przecież jest -4 stopnie i śnieg i dzieci napewno się rozchorują. Uwierzcie mi, że ostatnie czego byśmy sobie życzyli, to chore dzieci i niezadowoleni tym faktem rodzice, dlatego dbamy o ich dobrostan wraz z nauczycielami, wysyłamy instrukcje dotyczące ubioru, palimy ogniska, prowadzimy zajęcia ruchowe, a nawet mamy ciepłe wełniane skarpetki i koce w samochodzie, gdybyście jednak zapomnieli odpowiednio przyodziać swoje pociechy, co zdarza się niemal na każdych zajęciach.
Kochani, wiemy co robimy. Dbamy o Wasze dzieciaki. Nauczyciele, zanim do nas przyszli sprawdzili każdy szczegół, wypytali o wszystko i uznali, że to bezpieczne i dobre dla dzieci, ale na nic się to wszystko zdało, bo dzień przed zajęciami jedna mama czy tata zrobiła gównoburzę na klasowym czacie, że wypuszczane dzieci zimą do lasu to głupota i brak odpowiedzialności.
To nie jest głupota, to nie jest brak odpowiedzialności. To troska o zdrowe i szczęśliwe dzieciństwo, budowanie relacji, bycie w przyrodzie, doznawanie żywiołów. Pozwalamy dzieciom zjeść trochę śniegu, łamać sople i rozwalać zamarznięte kałuże, bo tym powinny się zajmować dzieci zimą i bardzo Was proszę, pozwólcie im na to.
Wrócą całe i zdrowe, może z małym gilem w nosie, ale szczęśliwe i wdzięczne.
I doceńcie tych nauczycieli, którym jeszcze się chce chodzić z dziećmi do lasu. Nikt im nie płaci za łażenie po błocie, przeciskanie się przez krzaki i zapach ogniska na ubraniach, oni to robią dla Waszych dzieci, bo wiedzą, jakie to ważne.