09/03/2026
Minęły już nieco ponad trzy miesiące odkąd nie ma ze mną kota, a ja wciąż spodziewam się, że przyjdzie się przywitać, kiedy wracam do domu, odwracam się na różne domowe dźwięki myśląc, że to ona i nadal znajduję sierść w różnych dziwnych miejscach...
Bardzo długo zwlekałam z napisaniem tego posta, ale Milka często przewijała się w moich treściach i wiem, że wiele z Was ją pamięta, więc chciałam się tym z Wami podzielić.
Milka była ze mną prawie 11 lat (przygarnęłam ją z fundacji, gdy miała około 3,5 roku) i towarzyszyła mi w chyba wszystkich najważniejszych momentach dorosłego życia: gdy złożyłam wypowiedzenie w pracy, zakładałam firmę, poznałam mojego przyszłego męża, a w końcu razem ze mną przeprowadziła się na drugi koniec Polski, do Krakowa.
Odeszła 25.11.2025 po długiej chorobie. Dzielnie walczyła przez ostatnie dwa lata, cierpliwie znosząc wszystkie zabiegi, badania i zastrzyki.
Była najlepszym kotem, jakiego mogłam sobie wymarzyć 💔